Prędzej czy później każdy, kto sprzedaje krzesła biurowe do Niemiec, słyszy od klienta to samo zdanie: „Hat der Stuhl ein GS-Zeichen?" — czy krzesło ma znak GS. To uczciwe pytanie i jest to inne pytanie niż „czy krzesło przechodzi europejską normę krzeseł". Przeszliśmy ten proces przy zamówieniach do Niemiec wystarczająco wiele razy, by opowiedzieć, co odznaka naprawdę oznacza, ile kosztuje w czasie i pieniądzach i kiedy się opłaca.
Czym jest GS — a czym nie jest
GS to Geprüfte Sicherheit, „sprawdzone bezpieczeństwo". To znak dobrowolny na mocy niemieckiej ustawy o bezpieczeństwie produktów (ProdSG), i słowo dobrowolny ma znaczenie: żadne prawo nie zmusza krzesła do jego noszenia. W praktyce wymusza go rynek. Niemieccy pracodawcy, dealerzy i nabywcy publiczni ufają tej odznace od dziesięcioleci i wielu po prostu nie wprowadzi do oferty krzesła do pracy bez niej. W odróżnieniu od oznakowania CE — które producent deklaruje sam — znak GS może wydać wyłącznie upoważniona jednostka certyfikująca: TÜV Rheinland (którego meblowa tradycja badawcza biegnie przez dawną LGA w Norymberdze, dlatego starsi kupcy wciąż mówią „LGA-geprüft"), TÜV SÜD i kilka innych. Strona trzecia bada, strona trzecia certyfikuje i strona trzecia dalej kontroluje. W tym tkwi cała wartość odznaki.
Co obejmuje badanie ponad normę krzesła
Podstawą mechaniczną jest właściwa europejska norma mebli do siedzenia — dla biurowego krzesła obrotowego seria EN 1335, pod którą nasze linie na rynek niemiecki są już projektowane. Ale GS dokłada warstwy na wierzch, i to na warstwach potykają się wnioskodawcy za pierwszym razem.
Chemia: kontrola WWA
Każdy wniosek GS obejmuje badania chemiczne, a pozycją numer jeden są WWA — wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, badane według specyfikacji AfPS GS 2019:01 PAK. WWA podróżują w tanich czarnych tworzywach, gumie i powierzchniach soft-touch, co przy krześle oznacza, że nakładki podłokietników, kółka i osłony siłownika to dokładnie te części pod lupą. Krzesło może być mechanicznie znakomite i oblać GS na mieszance nakładki podłokietnika. My prześwietlamy te elementy polimerowe z dostawcami przed wnioskiem, bo wymiana mieszanki nakładki jest tania na etapie specyfikacji, a po oblanej rundzie laboratoryjnej to udręka.
Dokumentacja i oznaczenia
Jednostka sprawdza też informacje dla użytkownika: niemieckojęzyczne instrukcje montażu i użytkowania, ostrzeżenia, etykiety znamionowe. To mało efektowne i to naprawdę częsty punkt porażki pierwszych wniosków — nie stal, papierologia.

Część, której większość kupców się nie spodziewa: inspekcja zakładu
Certyfikat GS to nie jednorazowe zaliczenie laboratorium. Jednostka certyfikująca kontroluje zakład produkcyjny przed wydaniem certyfikatu, a potem kontroluje dalej — zwykle raz w roku — dopóki certyfikat żyje. Sprawdza, czy krzesła schodzące z linii odpowiadają próbce typu, która zdała: te same komponenty, te same materiały, ci sami dostawcy. Certyfikat ma też stały okres ważności (do pięciu lat), po którym całe ćwiczenie się odnawia. Gdy więc pytacie fabrykę „czy to krzesło jest GS", prawdziwe pytania pod spodem brzmią: kto posiada certyfikat, którą dokładnie konfigurację obejmuje i czy inspekcja zakładu jest aktualna. Certyfikat GS dla krzesła z innym mechanizmem albo innym siłownikiem niż ten, który kupujecie, nie obejmuje niczego.
Do kogo należy odznaka — i czemu to obchodzi importera
Certyfikat GS należy do jego posiadacza, a posiadaczem może być fabryka albo wy, importer, pod własną marką i nazwą modelu. Dla programów private label to realna decyzja. Jeśli trzymamy go my, certyfikat obejmuje nasz model w naszej konfiguracji i korzysta z niego wielu klientów. Jeśli trzymacie go wy, odznaka podróżuje z waszą marką i waszą specyfikacją — i to wy ją kontrolujecie — ale ponosicie koszty badań i inspekcji, a zmiany w konstrukcji przechodzą przez was. Nie ma odpowiedzi uniwersalnie słusznej; jest odpowiedź słuszna dla danego programu i warto ją ustalić przed wnioskiem, nie po.
Uczciwe liczby: czas i pieniądze
Załóżcie, że badanie typu, badania chemiczne i inspekcja zakładu razem zajmą przy pierwszym krześle kilka miesięcy od wniosku do certyfikatu — bez oblanych rund — i zabudżetujcie poważną cztero-pięciocyfrową kwotę w euro na opłaty laboratoryjne, inspekcję i coroczne kontrole. To realne pieniądze przy małym zamówieniu i błąd zaokrąglenia przy programie kontraktowym — co mówi dokładnie, kiedy GS ma sens: dla krzesła, które zamierzacie sprzedawać w Niemczech wolumenowo, latami, przy stabilnej specyfikacji. Przy jednorazowym małym zamówieniu rzadko się zwraca, a kupiec znający rynek zwykle sam to powie.
Co robimy przy zamówieniu do Niemiec
Nasze krzesła są budowane i badane według metod EN 1335 (linie na rynek USA pokrywa ANSI/BIFMA X5.1), a pracę nad wnioskiem GS — przez upoważnioną niemiecką jednostkę, na waszej konfiguracji, z prześwietleniem WWA z wyprzedzeniem — można zorganizować dla danego zamówienia. Mówimy to celowo w ten sposób: odznaka GS istnieje, gdy istnieje certyfikat, dla konfiguracji, którą wymienia, i ani dnia wcześniej. Jeśli wasz klient w Niemczech o nią pyta, prześlijcie nam model i docelowy wolumen przez formularz kontaktowy lub na [email protected], a uczciwie zwymiarujemy wniosek — zaczynając od gamy ergonomicznych krzeseł obrotowych, na której buduje się większość niemieckiego kontraktu, z procesem ODM/OEM prowadzącym kwestię certyfikatu do etapu próbki, gdzie jej miejsce.
